rehabilitacja tymbark

jesteś w Strona główna / Aktualności

rozmiar tekstu: A A A
Gródek 2018
Powiększ

 

 Warsztaty w Gródku nad Dunajcem.

W ciepłych objęciach jesieni, w tym czasie kiedy jeszcze kolorowe liście związane są z drzewami, przybyliśmy na znaną nam górę. To już kolejny raz kiedy mury i przemiła załoga ośrodka „Arka” przyjęły nas jak swoich. Taki czas przyjemnego odosobnienia jest nam niezwykle potrzebny, konieczny, aby nabrać dystansu, odizolować się od biegu dni powszednich. Mogliśmy spotkać się z ludźmi, którzy mają i rozumieją problemy podobne do naszych a to wnosi nadzieję, rozluźnia, pomaga. Jednym słowem mogliśmy  inaczej spojrzeć na codzienne życie. Z dystansu.

 

 

 

 

 

 

 

 



W ciepłych objęciach słów, tych słów, które zapisane na kartach Pisma tysiące lat temu, właśnie tego dnia były niezwykle trafne i jeszcze bardziej potrzebne. W objęciach przepięknej „górnej kaplicy”  wlała się w nas nadzieja.  Na tych bezcennych  słowach budowaliśmy naszą wiarę, zaufanie a zaraz za nią pewność . I nikt nie był już  sam… odżywiony takim słowem.

W ciepłych spojrzeniach młodych ludzi dobrej woli, wolontariuszy, którzy poświęcają najpiękniejszy czas swojego życia, dla tych, którzy potrzebują więcej, bardziej a często opieki ciągłej, w tej komfortowej atmosferze mogliśmy odpocząć, zająć się sobą.  Odciążeni.

Lżejsi  możemy  spokojnie rozmawiać. Nie warto dusić w sobie spraw, które z czasem przylegają do nas i trudno się ich pozbyć: natrętnych myśli, poczucia bezsilności, odrzucenia, bezsensu. Warto opowiedzieć o tym chociażby z tego powodu, że nie jesteśmy sami w tych odczuciach i kłopotach. Problemy te dotykają również innych, a podzielenie się z osobą, która potrafi wysłuchać bywa początkiem zmian. Warto rozmawiać, warto się przytulać bo to też język i forma współczucia, troski i  nadziei...

I w takich komfortowych warunkach rozpoczęły się nasze warsztaty. Mówiliśmy o trudnej sprawie wiary. Pytaliśmy dlaczego jej nam brakuje, co dzieje się we współczesnym świecie, że bywa tak bardzo płytki, że aż nieczuły? Rozmawialiśmy, spieraliśmy się, wymienialiśmy poglądy,  poznając tych , którzy byli z nami pierwszy raz. A przyjechali z wiarą na pięknie spędzony i przeżyty czas. Z wiarą na zrozumienie swoich problemów.

Wieczorem tradycyjne już spotkanie w luźnej atmosferze, bez tematu ale za to z ciepłą filiżanką herbaty, znakomitą kakaową roladą, sernikiem, który zniknął niewiadomo kiedy i rogalikami o „odpowiedniej krzywiźnie”. Jednym słowem relaks - tak bardzo potrzebny współczesnemu człowiekowi, czas wytchnienia.

Po takim dniu chce się żyć! Jest w nas energia nie tylko do zjedzenia znakomitego śniadania ale przede wszystkim do pracy i troski o drugich. Energia ta wynika zarówno z modlitwy ale przede wszystkim z wiary, w tym również z wiary w sens tego, co my robimy. I znowu rozmowy, wymiana poglądów, szukanie rozwiązań. Znowu ciepłe spojrzenie kogoś kto nad tym wszystkim czuwa aby nie zeszło z toru naszych zamierzeń.

A zza okna woła do nas jezioro: chodźcie, ukołyszę was na swoich falach.

Ruszyliśmy z nadzieją na spotkanie natury. Tu i tam widać nadchodzącą jesień, coraz więcej opadłych liści, coraz mniej ludzi nad brzegami, niskie chmury z których może pokropić. Nam to jednak nie przeszkadza i z radością wsiadamy na łódź, zwłaszcza, że ktoś za nas pamiętał o tym, że należy zapłacić… Ach ta pamięć… Dziękujemy stokrotnie!

Woda, rejs, zapora, krótka historia powstania, wiele fachowych informacji. W powrotną stronę mija nas przepiękny klucz dzikich gęsi. Wracają do cieplejszych gniazd.

Nasz warsztatowy rytm sprowadza nas znów na sens i konieczność rozmowy. Formą szczególną rozmowy jest podziękowanie tym wszystkim , którzy przyczynili się do tego, że ponad trzydzieści osób mogło przeżyć piękny czas. Podziękowaliśmy więc niezastąpionemu ks. Jerzemu za troskę o Stowarzyszenie, za miłe trafne i ciepłe słowo, za niekończące się tłumaczenie mechanizmów sterujących naszymi zachowaniami i psychiką innych ludzi.

Podziękowaliśmy Zarządowi i szlachetnym Wolontariuszom za poświęcenie.

Po znakomitym obiedzie podziękowaliśmy również załodze „Arki” za troskę i..przepis na krem dyniowy…

Wracaliśmy do domów osobno ale chyba tak jak te wczorajsze gęsi kluczem, bo każdy myślał o tym cennym czasie , o tym czy inni wynieśli tyle samo wiary co my i te wszystkie myśli złączyły nas w klucz więzi ludzi , którzy stali się stowarzyszeniem…

Teraz, będzie łatwiej … zbudować nasze nowe  gniazdo.

Wracaliśmy z góry … przemienienia z nad jeziora… mocniejsi o wiele mocniejsi.


copyright ©
Stowarzyszenie Na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością "PRZYSTAŃ" im. Jana Pawła II w Tymbarku
online: 6 | wizyt: 498130